Tytuł: Moje życie od teraz
Autor: Jessica Verdi
Liczba stron: 269
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: OLE
Wstęp:
Szesnastoletnia Lucy toczy (nie)spokojne życie przeciętnej nastolatki. Ma dom, parę kochających ją rodziców, dwójkę wspaniałych przyjaciół i wymarzonego chłopaka. Ma wszystko, ale... dobra passa nie trwa wiecznie. Jej życie, zmienia się nie do poznania w ciągu tygodnia. Niczym w dominie, jedno nieszczęście pociąga za sobą kolejne i jeszcze następne. W kole teatralnym pojawia się kilka nowych osób, w tym... wróg publiczny nr. 1, z którym Lucy toczy odwieczne boje. Na domiar złego, to właśnie Elyse ma zagrać Julię u boku Romea - Ty'a, chłopaka Lucy. Rola najsłynniejszych kochanków, znacząco zbliża ich do siebie, o czym Lucy dowiaduje się... poprzez portal społecznościowy. To nie wszystko! W jej domu, niespodziewanie pojawia się Lisa Williams. Formalnie rzecz biorąc, jej biologiczna matka. Matka, która zaraz po porodzie uciekła. Matka, która wybrała karierę wędrownego fotografa zespołów rockowych, zamiast opieki nad własnym dzieckiem. Trudno się więc dziwić, że młoda dziewczyna nie zareagowała optymistycznie na trzeci, "wielki" powrót rodzicielki. Po fali nieszczęść minionego tygodnia, dziewczyna postanawia po prostu uciec. Szuka odskoczni od problemów, świata i swojego życia. Wraz ze swymi przyjaciółmi, Courtney i Maxem udaje się do klubu, w którym poznaje tajemniczego wokalistę zespołu rockowego. Charyzmatyczny i nieziemsko przystojny Lee Harrison okazuje się być dla niej nowym... początkiem końca.
Moje odczucia:
W przypadku moim i tej książki, powiedzenie: "Do trzech razy sztuka" jest jak najbardziej trafne. Kiedy dostałam ją dwa lata temu w prezencie, nie zdołałam dobrnąć nawet do połowy. Rok temu było już trochę lepiej, ale nie skończyłam jej. Dopiero teraz, za trzecim razem, z czystym sercem mogę powiedzieć, że ją przeczytałam. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić czy ta pozycja jest zła, czy dobra. To chyba pierwsza książka, do której odczuwam tak silnie mieszane uczucia. Ale po kolei!
Nie da się ukryć, że na moim egzemplarzu, pojawił się mały spojler, w postaci czerwonej, okrągłej naklejki, której do tej pory nie zdjęłam (właściwie sama nie wiem czemu). Dzięki niej, tematyka książki mnie nie zaskoczyła... no może trochę. Poruszane tematy na kartach tej książki są niewątpliwie trudne, ale dzięki prostemu, przystępnemu dla młodzieży stylowi pisarki, zrozumiałe i łatwo przyswajalne. Jednak niektóre zdania, dialogi i opisy były do tego stopnia infantylne, naiwne i jak dla mnie naciągane, że... zdarzało mi się przerywać czytanie w połowie zdania.
Złożoność bohaterów jest dość ciekawym zjawiskiem w tej książce. Jedni sympatyczni - tacy, których lubimy już od pierwszej wzmianki o nich. Drudzy, irytujący do granic możliwości - często usilnie próbujemy zwalczyć chęć przemówienia im do rozsądku w dość drastyczny sposób. Są też tacy, co do których sami nie jesteśmy pewni swych uczuć. Jak na dosyć liczne grono postaci, które tu występowały, jest tak naprawdę niewiele takich, które szczerze przypadłyby mi do gustu. Są to na pewno: Evan, Roxie, Courtney i Max. Sama główna bohaterka jest niesamowicie trudna do zdefiniowania. Z jednej strony miła, uczynna, niewinna młoda dziewczyna, wzór cnót i ideałów, która jak się później okazuje ma też swą ciemniejszą stronę. Do tego wszystkiego dochodzi cała gama irytujących zachowań u niej, których w książce nie brakowało. I o ile niektóre z nich jestem w stanie zrozumieć, z racji na okoliczności ich powstania, o tyle reszta... była po prostu nie do zniesienia! Przykładowo, jej postępowania wobec Ty'a. Chłopak zostawia ją dla innej i robi to w dosyć egoistyczny sposób, a ona po niedługim czasie, daje się tak dziecinnie podejść i wita go z otwartymi ramionami. To jak potraktowała Evana, a zwłaszcza swoich przyjaciół, również pozostawia wiele do życzenia. Najpierw sama ich odtrąca, a później ma do nich pretensje, że się od niej odsunęli i pozostawili samą sobie. Owszem, były momenty, kiedy miałam ochotę być przy niej i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, ale jeszcze więcej było chwil, w których chciałam nią mocno potrząsnąć. Przez te wszystkie czynniki całość wypadła dość chaotycznie.
Istotną rolę w książce odgrywa teatr. Był jednym z niewielu wątków, dzięki którym dotrwałam do końca. Muszę przyznać, że moje ulubione fragmenty z książki, to właśnie te, dotyczące kółka teatralnego, prób i występów. Było w nich coś, co nie pozwalało mi po prostu cisnąć książką w kąt i dać sobie z nią spokój. To chyba jedyna rzecz, która nas łączy z główną bohaterką - ją teatr trzymał przy życiu, mnie zaś przy czytaniu.
Drugim ważnym aspektem były spotkania grupowe. Nie wiem dlaczego, ale bardzo lubię, kiedy w książkach pojawia się chociażby wzmianka o nich. Obserwowanie przemiany postaci na początku i na końcu sesji sprawia mi przyjemność. Proszę mnie nie posądzać o żadne psychopatyczne zapędy! Po prostu widok jak ze zniechęconych do życia pesymistów, ludzie stają się tryskającymi energią i pozytywnym myśleniem, optymistami, mimowolnie wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Zdaję sobie sprawę ze schematyczności występowania spotkań grup wsparcia w książkach, ale nie zmienia to faktu, iż czytanie opisów ich przebiegu, sprawia, że z jeszcze większym zainteresowaniem czytam daną pozycję.
Podsumowanie:
"Moje życie od teraz" to książka głównie dla młodzieży. Porusza istotne tematy jak HIV, AIDS czy narkomania, z którymi powinien zapoznać się każdy młody człowiek - ku przestrodze. Mimo swoich zalet, ma też sporo wad, więc nie czyta się jej raczej czysto dla przyjemności. Nie jest to pozycja, do której będę z chęcią wracać, ale jest kilka aspektów, które szczególnie utkwiły mi w pamięci i do których będę się mogła w przyszłości odwoływać. Moja końcowa ocena to 1/3.
P.S. Uff...
Pierwsza recenzja za mną :D Trochę się z nią namęczyłam z racji moich niejasnych odczuć co do książki, które trudno mi było zidentyfikować i jasno uzasadnić xD Jak to jest z wami? Macie taką książkę, która wywołała u was wiele sprzecznych emocji - gdzie zaleta to tak naprawdę wada i na odwrót? A może ktoś z was przeczytał: "Moje życie od teraz"? Jakie jest wasze zdanie na jej temat? Chętnie poznam waszą opinię na jej temat!^^
Pozdrawiam ciepło i życzę miłego popołudnia ;)
Moje odczucia:
W przypadku moim i tej książki, powiedzenie: "Do trzech razy sztuka" jest jak najbardziej trafne. Kiedy dostałam ją dwa lata temu w prezencie, nie zdołałam dobrnąć nawet do połowy. Rok temu było już trochę lepiej, ale nie skończyłam jej. Dopiero teraz, za trzecim razem, z czystym sercem mogę powiedzieć, że ją przeczytałam. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić czy ta pozycja jest zła, czy dobra. To chyba pierwsza książka, do której odczuwam tak silnie mieszane uczucia. Ale po kolei!
Nie da się ukryć, że na moim egzemplarzu, pojawił się mały spojler, w postaci czerwonej, okrągłej naklejki, której do tej pory nie zdjęłam (właściwie sama nie wiem czemu). Dzięki niej, tematyka książki mnie nie zaskoczyła... no może trochę. Poruszane tematy na kartach tej książki są niewątpliwie trudne, ale dzięki prostemu, przystępnemu dla młodzieży stylowi pisarki, zrozumiałe i łatwo przyswajalne. Jednak niektóre zdania, dialogi i opisy były do tego stopnia infantylne, naiwne i jak dla mnie naciągane, że... zdarzało mi się przerywać czytanie w połowie zdania.
Złożoność bohaterów jest dość ciekawym zjawiskiem w tej książce. Jedni sympatyczni - tacy, których lubimy już od pierwszej wzmianki o nich. Drudzy, irytujący do granic możliwości - często usilnie próbujemy zwalczyć chęć przemówienia im do rozsądku w dość drastyczny sposób. Są też tacy, co do których sami nie jesteśmy pewni swych uczuć. Jak na dosyć liczne grono postaci, które tu występowały, jest tak naprawdę niewiele takich, które szczerze przypadłyby mi do gustu. Są to na pewno: Evan, Roxie, Courtney i Max. Sama główna bohaterka jest niesamowicie trudna do zdefiniowania. Z jednej strony miła, uczynna, niewinna młoda dziewczyna, wzór cnót i ideałów, która jak się później okazuje ma też swą ciemniejszą stronę. Do tego wszystkiego dochodzi cała gama irytujących zachowań u niej, których w książce nie brakowało. I o ile niektóre z nich jestem w stanie zrozumieć, z racji na okoliczności ich powstania, o tyle reszta... była po prostu nie do zniesienia! Przykładowo, jej postępowania wobec Ty'a. Chłopak zostawia ją dla innej i robi to w dosyć egoistyczny sposób, a ona po niedługim czasie, daje się tak dziecinnie podejść i wita go z otwartymi ramionami. To jak potraktowała Evana, a zwłaszcza swoich przyjaciół, również pozostawia wiele do życzenia. Najpierw sama ich odtrąca, a później ma do nich pretensje, że się od niej odsunęli i pozostawili samą sobie. Owszem, były momenty, kiedy miałam ochotę być przy niej i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, ale jeszcze więcej było chwil, w których chciałam nią mocno potrząsnąć. Przez te wszystkie czynniki całość wypadła dość chaotycznie.
Istotną rolę w książce odgrywa teatr. Był jednym z niewielu wątków, dzięki którym dotrwałam do końca. Muszę przyznać, że moje ulubione fragmenty z książki, to właśnie te, dotyczące kółka teatralnego, prób i występów. Było w nich coś, co nie pozwalało mi po prostu cisnąć książką w kąt i dać sobie z nią spokój. To chyba jedyna rzecz, która nas łączy z główną bohaterką - ją teatr trzymał przy życiu, mnie zaś przy czytaniu.
Drugim ważnym aspektem były spotkania grupowe. Nie wiem dlaczego, ale bardzo lubię, kiedy w książkach pojawia się chociażby wzmianka o nich. Obserwowanie przemiany postaci na początku i na końcu sesji sprawia mi przyjemność. Proszę mnie nie posądzać o żadne psychopatyczne zapędy! Po prostu widok jak ze zniechęconych do życia pesymistów, ludzie stają się tryskającymi energią i pozytywnym myśleniem, optymistami, mimowolnie wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Zdaję sobie sprawę ze schematyczności występowania spotkań grup wsparcia w książkach, ale nie zmienia to faktu, iż czytanie opisów ich przebiegu, sprawia, że z jeszcze większym zainteresowaniem czytam daną pozycję.
Podsumowanie:
"Moje życie od teraz" to książka głównie dla młodzieży. Porusza istotne tematy jak HIV, AIDS czy narkomania, z którymi powinien zapoznać się każdy młody człowiek - ku przestrodze. Mimo swoich zalet, ma też sporo wad, więc nie czyta się jej raczej czysto dla przyjemności. Nie jest to pozycja, do której będę z chęcią wracać, ale jest kilka aspektów, które szczególnie utkwiły mi w pamięci i do których będę się mogła w przyszłości odwoływać. Moja końcowa ocena to 1/3.
P.S. Uff...
Pierwsza recenzja za mną :D Trochę się z nią namęczyłam z racji moich niejasnych odczuć co do książki, które trudno mi było zidentyfikować i jasno uzasadnić xD Jak to jest z wami? Macie taką książkę, która wywołała u was wiele sprzecznych emocji - gdzie zaleta to tak naprawdę wada i na odwrót? A może ktoś z was przeczytał: "Moje życie od teraz"? Jakie jest wasze zdanie na jej temat? Chętnie poznam waszą opinię na jej temat!^^
Pozdrawiam ciepło i życzę miłego popołudnia ;)
~ Alokin




















