Tytuł: Zła Miłość
Autor: Danuta Noszczyńska
Liczba stron: 346
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Burda książki

Wstęp:
Z zewnątrz rodzina Marzeny może uchodzić za wzór godny naśladowania. Przykładny ojciec, przykładna matka, przykładna córka, przykładna babcia... Jednak jak bardzo ta złudna otoczka może mylić! W dniu piątych urodzin swej córki, Joanna w brutalny sposób kładzie ostateczny kres jej dzieciństwu. Marzena w prezencie od swej rodzicielki otrzymuje pianino, a wszystkie jej zabawki lądują w koszu (jedynie jej ukochana pluszowa żyrafa cudem uchodzi z życiem). Jej najlepsze koleżanki otrzymują zakaz utrzymywania z nią jakiegokolwiek kontaktu. Mówiąc wprost: jej życie zamienia się w istne piekło. Każdy dzień wygląda dokładnie tak samo: rano idzie do szkoły, a po południu uczy się gry na pianinie pod czujnym okiem nauczycielki, pani Teresy. Jedynymi rozrywkami są: msza wieczorna, na którą codziennie uczęszcza z babcią oraz późniejsza wymiana plotek między starszymi paniami, podczas której staje się jej biernym uczestnikiem, ograniczając się jedynie do słuchania coraz to nowszych i bardziej niezrozumiałych dla niej historii o tamtejszych mieszkańcach. Chowana pod kloszem dziewczyna wyraźnie odstaje od swoich rówieśników, a jej brak wiedzy o życiu staje się powodem do drwin z ich strony. Wszelki przejaw buntu któregoś z domowników zostaje skutecznie stłumiony przez jej matkę. Pogarszającej się z dnia na dzień sytuacji nie wytrzymuje tata Marzeny i w dniu jej czternastych urodzin po prostu się wyprowadza. Skutki tego wydarzenia są katastrofalne. Niezażegnany konflikt sprzed kilkunastu lat między Joanną, a babcią Anielą przybiera na sile. Przemoc psychiczna oraz fizyczna z jaką Marzena spotkała się już w młodszych latach swego życia, staje się dla niej niemal codziennością. Jej pierwsza poważna miłość, Dominik, nie zostaje zaakceptowany przez matkę głównej bohaterki, która załatwia mu pracę na drugim końcu Polski, a sama upatruje odpowiednią partię dla swej córki w synu nowych sąsiadów, Natanielu. Jednak jego przyszłość również została już zaplanowana przez rodziców i zupełnie nie pokrywa się z karierą Marzeny, która dowiaduje się o wszystkim w momencie, w którym zdążyła się już poważnie zakochać w chłopaku. Życie Marzeny, którym z takim upodobaniem manipuluje Joanna to pasmo niekończących się nieszczęść, których z każdym kolejnym dniem przybywa i są coraz gorsze...
Moje odczucia:
Nawet nie wiem od czego powinnam zacząć... Zdecydowanie zbyt długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki (dostałam ją w prezencie od mamy jakoś na początku marca)... Jak się niedawno okazało - zupełnie niepotrzebnie, ponieważ, kiedy się w końcu za nią zabrałam, pochłonęłam ją w ciągu jednego dnia! "Zła miłość" to było dla mnie czytelnicze zderzenie ze ścianą, a właściwie kawałem solidnego muru. Na tyle mocne, że pisząc tę recenzję dalej jestem w ciężkim szoku... Historia Marzeny, która jest główną bohaterką tej książki, a także jej narratorem, dość mocno mną wstrząsnęła. Nie znam słowa, które w pełni oddałoby to jak złą kobietą, a jeszcze gorszą matką była Joanna. Z każdym kolejnym rozdziałem byłam coraz bardziej przerażona jej coraz śmielszymi poczynaniami, równocześnie nie mogąc zrozumieć, dlaczego inni, bez większego sprzeciwu, wręcz potulnie podporządkowują się jej rozkazom - widocznie, cierpliwość ludzka naprawdę nie ma granic (lub jak inni wolą - głupota). Jestem pewna, że gdyby nie babcia Aniela, ta historia nie miałaby (względnie) szczęśliwego zakończenia. To dzięki niej, Marzena z trudem, bo do łatwych zadań to nie należało, ale zwyciężyła w walce o własne, niezależne od nikogo życie. Główna bohaterka wywołuje we mnie niekłamany podziw dla niej samej, ponieważ wiem, że będąc na jej miejscu, nie zniosłabym tych wszystkich nieszczęść, bólu i przemocy. Coś tak niewinnego jak urodziny, słowo, które u wszystkich kojarzone jest raczej z czymś miłym i przyjemnym, dla niej to rocznica fatalnych wydarzeń z życia. To, że poruszył mną jej los to jedno, jednak fakt, że opisana na kartach tej powieści historia znajduje odzwierciedlenie w prawdziwym życiu, wprost odbiera mi mowę. Nie mogę i nie chcę sobie wyobrażać jak wygląda życie w takich rodzinach. Bo opisanej w tej powieści pani Joanny, nigdy, przenigdy nie chciałabym, chociażby przelotnie spotkać na ulicy. Absolutnie zakochałam się natomiast, w przeuroczej postaci Adasia, siostrzeńca pani Teresy - z prawdziwą przyjemnością czytałam opisane w zabawny sposób sytuacje związane z nim i Marzeną w roli głównej. To były nieliczne momenty w tej książce, które wywołały na mojej twarzy uśmiech. Do tej pory nie mogę uwierzyć w to, że nie uroniłam ani jednej łzy, bo to w moim przypadku graniczy z cudem, zwłaszcza nad tego typu opowiadaniami - zapewne to przez to, że byłam w zbyt wielkim szoku...
Podsumowanie:
Absolutnie nie żałuję czasu poświęconego tej książce, bo jest zdecydowanie warta uwagi. Mam jednak wątpliwości co do tego czy byłabym w stanie jeszcze raz ją przeczytać - dość mocno daje do myślenia... Osobiście nie przepadam za narracją pierwszoosobową, ale w przypadku tej historii, wyjątkowo mi ona nie przeszkadzała - zapewne w dużej mierze jest to zasługa autorki i jej stylu pisania. Jedyny minus, jeśli musiałabym jakiś znaleźć jest taki, że żal mi Dominika i tego jak wątek z nim się potoczył - kto czytał ten wie... "Złą miłość" polecam wszystkim - na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Hej, hej! Wciąż jestem pod dość wyraźnym wpływem tej historii, przez co cierpię na bliżej nieokreślony niedobór słów oraz zanik umiejętności prawidłowej budowy zdań - mieszanka iście wybuchowa, dlatego będę już kończyć ten wpis (na recenzję mi to nie wygląda). Tak, tak pół roku mnie nie było, ale nadszedł czas upragnionych wakacji, a wraz z nim nadwyżka wolnego, więc mam nadzieję, że tym razem będę tu wpadać częściej i pozostawię po sobie jakiś ślad ;) Jestem ciekawa czy jest wśród was jakaś miła osóbka, która czytała tę książkę i w komentarzu pod tym postem wyrazi swoją opinię na jej temat - czekam :D Wszelkie inne komentarze równie mile widziane - zostawcie linki do siebie to nie omieszkam wpaść xD Życzę wszystkim miłego wieczoru i... do zobaczenia w niedalekiej przyszłości!^^
~ Alokin




















